Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Moskal.pdf/45

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    jąc szpiegostwa, do zdrady, który okuwa myśl ludzką, który uciska sumienie i nagradza apostazję, który wywraca wszelką ideę prawa, czy rząd taki, oparty na najniemoralniejszych zasadach, nie usprawiedliwia spisku i rewolucji? Dowiodę ci, kończył Henryk, że to co mu zarzucam, jest ściśle prawdziwe. Nie można się kochać w rewolucji dla rewolucji, ani zaprzeczyć, że ona zachwiewa ideę porządku społecznego, że obudza złe namiętności, że jako narzędziami, musi się często posługiwać ludźmi niepierwszej wody. Ale któż winien, gdy ucisk czyni to zło koniecznym?
    Mimowolnie Naumów pociągnięty się czuł gorącym kazaniem Henryka, ale cała jego przeszłość nie usposobiała go do zbytniego przejęcia się tymi myślami, nie czuł się jeszcze powołanym do działania, gotów już był patrzeć na nie z pobłażaniem, ale widocznie wstręt miał do stanowczego czynu.
    Mimo to jak każdego cieplejszego uczucia, które człowieka podnosi i uszlachetnia, pozazdrościł Henrykowi jego zapału, jego marzeń, a nawet niebezpieczeństwa na które się mógł narazić.
    — Nie trudno mi się domyśleć, rzekł, iż jeśli się co robi, to ty pewnie z założonymi rękami stać nie myślisz?
    Henryk uśmiechnął się:
    — No, a ty?
    — Ja, — rzekł powoli Światosław, — nie czuję w sobie powołania żadnego do przerabiania świata, ani siły po temu. Gotów jestem oklaskiem powitać nową erę, ale...
    — Ale na nią zapracować nie myślisz, przerwał Henryk: — Takimi wy prawie wszy-