Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Krwawe znamię.djvu/89

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    — Ale pocóż to wszystko? — odezwała się po chwili z ironią; — to są rzeczy niepowrotne, których wagę tylko Bóg osądzić potrafi. Mamyż się sprzeczać między sobą, kto z nas był fałszywszym, zdradliwszym i biedniejszym? Wszystko się stało, jak stać się było powinno... jakeśmy zasłużyli. Dziś zostało dwoje ludzi obcych sobie, co się tam kiedyś znali trochę i śmieją się ze swej przeszłości...
    To mówiąc chciała pospieszyć do syna, gdy Iwo ją powstrzymał, zwalniając kroku.
    — Wy mówicie — zawołał z gorączkowym wyrazem — że się wszystko stało jak było powinno... Ja nie tak łatwo to rozgrzeszę i z mojego życia skwituję... Widzicie przecie, żem lat dwadzieścia czekał, żem jak pies na łańcuchu przetrwał w nędzy i upokorzeniu u tych wrót, których otwarcia czekałem, które mi śmierć otworzyć musiała, i otwarła nakoniec. Mylicie się; życie nasze nieskończone, poczyna się ono dopiero. W głosie waszym, w oczach waszych czuję i widzę niezgasłem uczucie. Uwierzyć mi musisz, musisz przebaczyć!
    To mówiąc, chciał ująć ją za rękę, gdy pani Spytkowa stanęła nagle z takim majestatem gniewu i oburzenia przed nim, z oczów jej trysnął śmiało nań wzrok tak piorunujący, iż zuchwały Iwo cofnąć się musiał i oniemiały stanął, bledniejąc.
    W istocie straszną była ta kobieta, na której czole uczucie niewieściego majestatu i potęgi malowało się z nadzwyczajną siłą, długiemi nagromadzoną latami. Dosyć było tego spojrzenia, aby odepchnąć i odjąć wszelką nadzieję; ale Iwo cierpiał zbyt długo, a może zbyt mocno kochał, ażeby się uląkł tej groźby i uciekł od walki. Usta jego po chwili zadrgały uśmiechem bólu i szyderstwa zarazem.
    — Proszę o przebaczenie — rzekł, ostygając i zmieniając głos. — Odzywając się do uczuć, które nie wystygły we mnie, nie popełniłem zbrodni... popełniłem błąd tylko. Zapomniałem czem jest serce kobiece, w którem miłość gaśnie tak prędko, a gniew nie umie-