Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Krwawe znamię.djvu/8

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    na dnie jezior nawet szczęty umarłej, przedhistorycznej cywilizacyi stwardniały pod wodą!...
    Jak nowe domostwo, w którem nikt jeszcze nie mieszkał, gdyby nawet było najpiękniejszem, smutnem być musi, tak i te zdobywane dziewicze kraje są zawsze jeszcze pustyniami, póki ich praca i myśl ludzka nie ochrzci.
    Jest to przedłużeniem krótkiego bytu człowieka, gdy po za nim, jak zajrzeć, szeregują się wieki.
    Prawem postępu łatwego dlań, stąpa człowiek po wybitej ścieżynie. Ta dróżka staje się grobelką, żwirówką, koleją, ale to zawsze ten sam gościniec jeszcze, którym chodzili umarli... co śpią na cmentarzach.

    . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .




    W Lubelskiem leży wieś Mielsztyńce, która dziś już inne nosi nazwisko i próżnoby jej szukał na karcie. Znanej i możnej rodziny Spytków, która bardzo wcześnie jakoś zdrobniała i niemal wygasła, zieleniła się tam maleńka, zapomniana gałązka. Już w XV wieku Spytkowie należeli do najbogatszych i największego znaczenia rodzin w kraju. Wspaniałe grobowce, starte napisy, nazwiska dóbr rozległych, jedynie dziś świadczą o Spytkach... W XVIII wieku, gdy się nasze opowiadanie zaczyna, zapomniano już o dawnej wielkości panów Spytków. Tylko uczeńsi genealogowie, spotkawszy się z tem imieniem na żywym człowieku, pytali z podziwieniem, czyż podobna, żeby to byli ci sami co ongi Spytkowie...?
    Można było o tem powątpiewać, wnosząc z roztaczającego się w koło nich milczenia, ale istotną