Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Improwizacje dla Moich Przyjaciół.djvu/98

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dociągnęła się do mieszkania doktora. Trupa położyli na stole, grabarz poszedł, doktor zamknął dziewczynę w osóbnym pokoju, dał jéj wina i chleba, a sam poszedł na dyssekcją.
Marysia nie jadła ani piła, chciała iść gwałtem do stołu gdzie leżał Antoś, ale drzwi były zamknięte, ryczała prawie z boleści, a doktor palił cygaro i machał bisturem.
Ona przyłożyła oko do dziurki od klucza, widziała jak jéj kochankowi odcięli głowę, jak mu poobrzynali ręce i nogi, i płakała, i padła na ziemię bez przytomności. Los sprawdził choć po śmierci wyrocznią Statutu! Nie darmo Statut napisany!
Doktor poszedł z rękami obluzganemi krwią oschłą trupa, do Marysi i