Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Improwizacje dla Moich Przyjaciół.djvu/94

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


się tak okropny! Usłyszała szmer sunącéj się po powrozach trumny, chciała się rzucić za nią, ludzie wstrzymali, potém sypała się ziemia, ona słyszała, ujrzała nad nim mogiłę ze świeżego piasku, w głowie jéj przewróciło się, zaczęła śpiéwać i tańcować na jego grobie! Ludzie poszli ruszając ramionami, Marysia została na grobie, i tańcowała jak młoda topol wiatrem uginana, śpiéwała wesoło, śmiała się okropnie, a jak zmrok przyszedł, położyła się obok mogiły, mówiąc sama do siebie: — Antoś przyjdzie niedługo, on zawsze ze mną śpi razem! — usnęła.
W północ obudziła się; koło jéj głowy stała latarka, koło niéj obok leżał trup kochanka, daléj stało dwóch