Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Improwizacje dla Moich Przyjaciół.djvu/112

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


excentrytyzmem poezją; i chociaż jéj nie śpiewa, nie pisze, zmyślenia te z ust do ust lecą i przebiegają wieki, coraz bogatsze, ubarwione w nowe wymysły i dodatki.
W złe duchy wierzą oni najuroczyściéj, dozwalają im zaludniać podziemne lochy; bywały nawet przykłady, że żydzi toczyli sprawę z duchami, że w szkole stawał przed sąd zapozwany żyd z jednéj, a z drugiéj strony za przepierzeniem lub przewieszoném płótnem, duch. Żyd może pożyczać nawet od niego pieniędzy, ale kiedy na termin nie odda, bądź mi zdrów! Są duchy złe ze wszystkiém i miernie złe; rodzą się one róźnemi sposobami: rzucony obcięty paznogieć na ziemię rodzi zaraz dja-