Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Dwa a dwa cztery.djvu/153

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

to są przyczyną nieszczęścia tego. Dawnobym już potłukł narzędzia i księgi popalił, co mię tyle kosztowały; gdyby nie zdania Pana Pigułki! to mię tylko wstrzymuje.
— Ale któraż u licha Panna weźmie go za męża?
— Oho! ho! znajdę ich kopę do wyboru, a naprzód Panna Lukrecya Hałaburdzianka.
— Ach! ona mało mnie wiekiem nierówna.
— Ma rozum, a tego właśnie Ryszardowi potrzeba.
— Ale brzydka, stara i niebogata.