Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Dwa a dwa cztery.djvu/152

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

to mu głowę zawróciły — Kto wie! może dobra żona zmieni jego sposób myślenia.
— Daj to Boże! wzdychając odpowiedziała Jejmość, ale nie wiem czy co z tego będzie!
— Zawsze wątpliwości! zawsze wzdychania! Ufajmy w Bogu; a nie traćmy nigdy nadziei. Nie ma złego, żeby na dobre nie wyszło; i mój też Ryszard, jak dwa a dwa cztéry, będzie kiedyś miał rozum.
— Już to przecie minął rok dwudziesty.
— Nauki! przeklęte nauki! one