Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Dwa a dwa cztery.djvu/142

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

płaszcz i czapkę, a czytelnik poznał Pana Talarkę!
Dla niego to jedynie przeniosłem uwagę i całą czynność z miasteczka na pocztowy gościniec, jedynie dla tego tchórza, uciekającego od pojedynku, na który sam wyzwał.
Ponieważ nie jestem z rzędu tych pisarzy, od których wymagają, jak najwięcej kartek, i jak najpełniejszych tomów — nie będę się tu rozszerzał z nudną rozmową Pana ze sługą, która przerywanie trwała z godzinę, i mogłaby mi przy do-