Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Cześnikówny.djvu/139

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    O kilka stai od miejsca w którém przesiadywała, była nędzna lepianka, w któréj mieszkał strażnik sąsiednich lasów z małą dziewczyniną, siérotką, bo mu żona zmarła przed kilku laty i został z nią sam. Dziewcze posługiwało ojcu, a że się spotykało od paru lat z Cześnikówną i często z nią rozmawiało, przywiązało się téż do niéj. Horpynka znała ów dąb i mieszkanie kobiéty, która za obłąkaną uchodziła. Przybiegała do niéj czasami i przynosiła jéj ciepłéj strawy trochę, czystéj wody lub kawałek chléba. Róża, któréj jałmużnę nawet nieproszoną dawano, groszem się za to dzieliła z Horpynką. Zawiązała się dobra przyjaźń między niemi...
    I teraz właśnie gdy zapłakana Cześnikówna modlitwę swą kończyła, zaszeleściało u stóp dębu, spojrzała i zobaczyła Horpynkę, spinającą się ku niéj z garnuszeczkiem w ręku...
    Dziewcze ciekawie się przypatrywało staréj przyjaciółce, na któréj oczach widziało łzy, a niedochodząc postrzegła ją jeszcze domawiającą modlitwę...
    — Dobry wieczór — matusiu...
    — Dobry wieczór — dziecko moje...
    — O co się to wy tak gorąco modlili?
    — Jak zawsze, żeby mnie pan Bóg prędzéj wziął z tego świata... Nie mam co na nim robić... głowie ciężko — sercu smutno, ciału słabo... a duszy tęskno...
    I otarła łzy...
    — A! dalibyście pokój! a komu lekko? ojciec stęka cały dzień i przyszedłszy do chaty nocą — mnie tak czasem trudno podołać, że padam ze znużenia... a trzeba żyć, gdy pan Bóg przykazał.
    — Pokuta! pokuta! szepnęła Cześnikówna, biorąc garnuszek i dając parę groszy dzieweczce. Bóg ci zapłać...
    — Ja chciałam coś powiedziéć, szepnęło dziecko na palcach się podnosząc ku staréj... Was tu pono ktoś szuka... czy z ciekawości... czy może ze złéj woli. Jakiś stary pan niedawno przyszedł do ojca, znać mu ktoś o was powiadał, bo pytał o wasz dąb i pewnie dziś jeszcze tu przyjdzie. Ojciec mu drogę rozpowiedział, ja nie mogłam strzymać... Bądźcie ostrożni...
    Dziewcze się obejrzało, palec położyło na ustach... potém nim w dal na las wskazało, skoczyło prędko i skryło się w zarośla...