Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Choroby wieku tom II.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

zrozumiano; — powiecie: nic więc robić nie potrzeba, nic przedsiębrać, usiąść z założonemi rękami i zamrzeć w nędzy, płacząc nad rzekami Babylonu...? Nie! to druga zła ostateczność, to drugi kraniec, od którego uciekać potrzeba — ale pomiędzy niemi szerokie pole, na którem naszą drogę wyszukaćby należało. Nikt mi nie zaprzeczy, że narody jak indywidua nie wszystkie jednakie mają charaktery, posłannictwa i przeznaczenie; że najfałszywiejby poczynał, ktoby ludzi nie bacząc na ich usposobienia na jedno kopyto chciał przerabiać, a występnym by był, zamierzający toż samo uczynić z narodem. Przecież najpilniej nam naśladować tych, których charakter, losy i posłannictwo całe od naszych są różne. Może w widokach Opatrzności zachód ze swą cywilizacją materjalną jest potrzebnym przykładem, i gra rolę pijanego Iloty... za cóż my szaleć z nim mamy? za cóż ślad w ślad iść za nim? Jest wiele i u nas do uczynienia, ale na pierwszym celu chleba i dobrego bytu kłaść nie potrzeba, bo ten cel pierwszy stanie się wkrótce jedynym.
Mamy już przed oczyma kraje, w których pomimo kilku słów pięknych a szumnych, barwiących każdą czynność — wszystko co się czyni nie z wyższym celem jakim, ale w widokach tylko materjalnych zdobyczy się przedsiębierze... Cóż za tem? oto ostygnienie ducha, oto zamiast Bożej rozmaitości ludów, z których każdy powinien mieć swoją fizjognomię, rolę i cel odrębny, szczepi się kosmopolityzm chłodny i zobojętnienie za najważniejsze dla ludzkości zadania, a krzewi choroba Bursy i spekulacji. W Ameryce więcej dziś obchodzi wszystkich bawełna i cukier, niż rozszerzanie się głupiego Mormonizmu, a ci co dobijają się swobód własnych, nie dopuszczają emancypacji murzynów dla tego, że ich plantacje ucierpiałyby na niej. W Anglji pod pokrywką najważniejszych kwestji spółczesnych, los fabryk i handlu jest najgłówniejszym motorem wojny i pokoju. Nie ma idei wyższej, szlachetniejszej, wznioślejszej, któraby w tych ciasnych mózgach a ciaśniejszych jeszcze sercach handlarzy i spekulantów pomie-