Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Całe życie biedna.djvu/157

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    143

    teusz nie tracąc nadziei zdetronizowania Bałabanowicza, osadził Złotę Wolę płatnemi szpiegami, kazał sobie donosić o pożyciu nowych małżonków i wkrótce z radością dowiedział się, że Bałabanowicz nie dość dobrze obchodził się z Podkomorzyną, która żałować zaczęła swego za mąż pójścia.
    — Jeśli tak! to moja wygrana! rzekł w duchu, ale poczekajmy jeszcze trochę.
    Jakoż nie omylił się w rachubach; nieupłynęło wiele czasu, ciotka skarżyć się zaczęła, całe sąsiedztwo wiedziało o tém, P. Mateusz najpierwéj. Czekał jeszcze i doczekał się tego, że ucisk któremu biedna ex-podkomorzyna doznawała, doszedł do najwyższego stopnia; a ona sama znosiła od pijanego męża niesłychane obelgi. Słudzy, którym dość dobrze było pod panowaniem zegara, w niebo głosy krzyczeli pod nowym panem, tém dotkliwiéj uciemiężającym ich, że sam niegdyś był podwładnym i mścił się swego dawnego poniżenia. P. Mateusz czekał jeszcze, i doczekał się chwili, w któréj jego postępowanie mogło uchodzić za bezinteressowne. Upatrzywszy porę, szukał sposobu widzenia się z Ciotką, któréj od jéj za