Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/90

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dawano sobie znaki — starali się odedrzwi wcisnąć ludzie nieznani — wszystko zwiastowało niebezpieczeństwo. Aleśmy czuwali, a oprócz nas Jabłonowskiego dworzanie, Radziwiłła Sapieżyńscy — i co było bliższych przyjaciół Sobieskiego.
Marja Kaźmira szła tak blada, iż można się lękać było by nie omdlała — a ciężkie ubranie, mogło się też przyczynić do tego, ale miała siłę nad sobą wielką, a gniew i ressentyment ją podwajał.
W chwili gdy koronę na skronie miał wkładać Arcybiskup... w istocie sykanie i urywane jakieś wyrazy słyszeć się dały z różnych stron, ale natychmiast zahukano je vivatem, a po kątach nawet do starcia przyszło... które niepostrzeżone wprędce i bez wybuchu się skończyły...
Przy uczcie na zamku i zabawach, które nastąpiły, królowa już całą swą odwagę, dumę i despotyczny charakter jawnie odzyskała; na twarzy jéj jaśniała radość niewypowiedziana i szyderskie napawanie się tryumfem, gdy król poważny był i smutny.
Słyszałem sam gdy Lubomirskiemu powtarzał.
— Weselszym bym był, gdybym rzeczypospolitéj Kamieniec przyniósł za tę koronę, którą mnie obdarzyła!!
Nazajutrz, jeszcze w rynku krakowskim przyjmował król uroczysty hołd i podarunki miasta Krakowa. Królowa na to z kamienicy naprzeciw z orszakiem swym patrzyła, postarawszy się o to, aby Jakubek konno przy ojcu wystąpił — otoczony Senatorami i rycerską młodzieżą, jako królewicz i książę.
Ni mniéj ni więcéj wszystkie teraz myśli i stara-