Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/85

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


namiętnym, z uczonymi rozprawiając, co niezmiernie lubił, gotów był całą noc na dyskusjach spędzać, o spoczynku, jadle i napitku zapominając, naostatek tak samo i w tem nieszczęsnem kochaniu miary nie było u niego.
Pomimo, że go pierwszym bohaterem swojego wieku głoszono, dumy nie miał najmniejszéj, a kondycij swéj ludzkiéj nie zapominał — pobożny, modlił się gorąco, duchownych szanował, a przez to jednak z tatarami, z żydami poufale obcując nigdy ich wiary nie tknął. Dla służby pan najlepszy, a komu przyjacielem był, temu do żywota wiernym pozostał.
W Żółkwi, choć i nowe budynki naprędce powznoszono dla pomieszczenia koni i służby, choć domowi musieli wszyscy niemal po chałupach się tulić, miejsca zabrakło dla wszystkich co się tu zjechali, aby Sobieskiemu winszować i starać się go sobie pozyskać. Cudowne jego oręża sukcesa, nad przeważnemi siłami ottomańskiemi odniesione, imie jego i narodu daleko rozniosły tak że od Perskiego Szacha wspaniałe przybyło poselstwo z podarkami, które przeciwko Carowi Moskiewskiemu przymierza jego szukało.
Przybyli też z powinszowaniem poseł Cesarski, króla Angielskiego, Transylwański, Elektora Brandeburgskiego, nie licząc biskupa marsylskiego Forbina, który tu u królowéj szczególniéj był w łaskach, a chlubił się tem nadaremnie, że on Sobieskiemu do korony był pomocą.
Ze wszystkich francuzów jakichem się tu napatrzył dosyć, bo ich zawsze pełno było, ksiądz biskup Marsylski zawsze mi się najwięcéj francuzem wydawał, w którym krew narodu tego i temperament był zaw-