Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/354

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ciele Sobieskiego, dobrze rzeczpospolitéj życzący — ale wszys ko to się w niwecz obróciło.
Elekcja Sasa, okrzyknięcie, koronacja szparka, objęcie rządów wszystko było jakimś kuglarskim sposobem obmyślane, — wykradzione, narzucone. W co się tu wolne głosy narodu obróciły... Nie było prawdy za grosz w niczem — udanie, kłamstwo, zahukanie.. Czego się to było można spodziewać po panowaniu, które się od tego poczynało, że król dla korony wypierał się swojéj wiary, jakąby ona tam była — a drudzy powiadali — wiary nie zmienił, bo zmienić można tylko co się ma, a on żadnéj nie miał nigdy!
Jezuitom w oczy rzucano — apostata jest i bezbożnik! odpowiadali — mniejsza o to syna jego wychowamy tak, że bez nas nie stąpi, żonę mu damy pobożną i w rodzinie wiarę ugruntujemy...
Gdy August przybiegł na wszystko się godząc byle tylko koronę pochwycić, ktoś jego wybór i wstąpienie na tron w paskwiluszu nazwał komedją w pięciu aktach!
Akt pierwszy: Król bez dyplomu elekcyjnego.
Akt drugi. Pogrzeb bez zwłok i trumny. (Sobiescy bowiem ciała króla nie dali.)
Akt trzeci. Sejm bez posłów...
Akt czwarty. Koronacja bez Prymasa.
Akt piąty. Protestacje bez skutku.
Po Elekcji anim miał po co ani chciałem dłużéj w Warszawie siedzieć i patrzeć na smutne te dzieje.
Postanowiłem wracać do domu. Poszliśmy z Szaniawskim pieszo ostatnią odprawić żałobną pielgrzymkę do Wilanowa.
Oba zahartowani, starzy, do łez nie skłonni, cho-