Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/347

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


gdy postrzeżono iż Jakub utrzymać się nie może — a Conti w jego miejscu stanie.
Królowa i ci których miała na rozkazy, woleli kogokolwiek bądź — bodaj Sasa — byle nie zdrajcę francuza.
Potrzebowała się pomścić na Polignaku — bądź co bądź Marja Kazimira.
W ten sposób głosy się pomięszały i Jakub z królową — przeszli na stronę Sasa.
Pierwszego dnia gdyśmy o nim zasłyszeli, ani ja ani Szaniawski, a z nami, sądzę i znaczniejsza część szlachty o królu tym przyszłym, tak dobrze jak nic nie wiedziała. Przebędowski nie miał czasu go zalecić, żadnym też urokiem nie pociągał ku sobie.
Zaczęto oponować głośno naprzód że Luter był — ale O. Jezuici ręczyli za to że rewokował herezję i że do kościoła katolickiego powrócił.
Biskupi też niektórzy świadczyli za tem daléj że rakuskim duchem był nadziany, — przeciwko czemu stawiono tylko iż on się nikomu nie da prowadzić i t. p.
Po nader gorącym dniu 26 Czerwca nocą na 27 wracając z Woli do mnie na przekąskę i wypoczynek z Szaniawskim, zabraliśmy z sobą dworzanina pana Kasztelana Chełmskiego, niejakiego Suskiego, który w polu bardzo za Sasem gardłował, tak że go przezwali Saskim miasto Suskiego. Ten, że Szaniawskiemu jakimś kolligatem był, niewiem która woda po kisielu — pokumaliśmy się z nim i pociągnęli z sobą.
Chcieliśmy się od niego cokolwiek dowiedzieć co zacz był ten, któregośmy — albo i drudzy wybierać mieli. Suski zaś chwalił się że i w Dreznie bywał i na dworze Elektora pił.