Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/343

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Lepiéj ja od was znam tę krew moją, — ciągnęła daléj. — Jeżeli którego z nich — zwłaszcza Jakuba wybierzecie, zginie Rzeczpospolita, zgubicie ją.
Załuski przerwał ręce składając.
— Na miłość Bożą, Najjaśniejsza Pani — miéj się Wasza Królewska Mość na baczności. Czyż się to godzi? czy przystało matce tak się oświadczać?.
Niedała mu mówić i przerwała porywczo, na głos, tak że ją wszyscy słyszeli.
— Prawdą jest co mówię — księże biskupie. Otwarcie to oświadczam i nie będę żałować tego com rzekła. Czynię to przez troskliwość o los téj rzeczpospolitéj. Wybierzcie jeżeli chcecie Piasta — lepiéj pierwszego lepszego z pomiędzy was. Macie dosyć zasłużonych.
Stał właśnie przy niéj Wojewoda Kijowski — generał artyllerij Kątzki — któremu król chciał przed śmiercią Hetmańską, konferować buławę, a wszystkim wiadomem było iż królowa do tego nie dopuściła. W tem obróciła się ku niemu — i wskazała go.
— Nie macież, naprzykład, tego dostojnego pana Wojewody Kijowskiego, tylu wsławionego bitwami.
Wojewoda się skrzywił na to, ramionami poruszając.
— O! la Boga — zawołał. — Wasza Królewska Mość nie więcéj temu nad kilka miesięcy, nie uznaliście mnie godnym buławy, a jakżebym teraz nagle berła się miał stać godnym!.
Zarumieniła się nieco Jejmość, ale nigdy jéj na wybiegu nie zbywało, zasypała słowami, zwróciła rozmowę inaczéj, dowodziła zuchwale niedorzeczności — tak że we wszystkich najżyczliwszych nawet wstręt obudziła.