Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/342

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Któż mógł się tego domyślać, iż Marja Kazimira, swoją własną sprawę przez Polignaca popierała u Ludwika, byle francuzki kandydat nieżonaty, ją się obowiązał poślubić. Polignac czynił nadzieję że się to da przeprowadzić.
Ten wyjazd obu królewiczów do Paryża był tak niespodzianą rzeczą, że gdy mi Szaniawski o nim przyniósł wiadomość, myślałem zrazu iż sobie ze mnie czyni igraszkę. Tymczasem prawda była że z miljonami pojechali do Francji. Dzieci własne oszukawszy, poczęła teraz zabiegać, aby Elekt francuzki był nie żonaty...
Do wszystkich poczwarności i sromot które sprawą były téj kobiety, z piekła rodem, tego tylko brakło ażeby dzieci własne dla siebie sakryfikowała..
Miałem to od Szaniawskiego, który nigdy nie kłamał (zwłaszcza przedemną) że po odjeździe synów, wśród licznego zgromadzenia, bo pełno u niéj codzień bywało na pokojach, a wielu sama ciekawość sprowadzała — w głos królowa poczęła mówić przeciwko synom. Ludzie zrazu uszom wierzyć nie chcieli.
Przysięgał Szaniawski że własne jéj powtarzał słowa.
— Prawda żem się polką nie urodziła — mówiła — alem ja od dziecka tu wzrosła i całem sercem polką jestem. Najlepszym tego dowodem że więcéj miłuję tę rzeczpospolitę niż własne moje potomstwo i rodzinę, a powiadam panom otwarcie, — niech Bóg uchowa abyście którego z synów moich za króla wybrać mieli.
Załuski syknął z bólu — podnosząc ręce do góry. — Odwróciła się do niego.