Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/308

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


pono pieniędzy wysypał, ale zapobiedz temu nie potrafił.
Wszyscyśmy to naprzód przewidywać mogli iż królowa JMość synowéj swéj pokoju nie da i życie jéj zatruje...
Tak się też stało. Jako Jakuba żona, młoda, piękna i z rodu wysokiego, podobać się nie mogła i musiała być na różne sposoby prześladowaną. Aleksander ledwie dorastający, stawał przy matce przeciwko bratu, a król? Król powoli, nie mogąc niczemu już zapobiedz, w oczach nam drętwiał i stawał się obojętnym na wszystko. Nie poruszały go już ani paskwillusze, ani konterfekty złośliwe ani głosy sejmowe, ani zamkowe waśnie, które zwykle od tego się poczynały, że ktoś ze sług królowéj zadzierał się z naszemi, a od czeladzi szła waśń do góry i kończyła się aż między królową a mężem. Jan nasz dla najukochańszéj Marysieńki w słowach był zawsze dawnym owym Celadonem i Orondatem, ale czasem się to wydawało ironją gorzką, gdy te imiona zapomniane na usta wróciły... Post tot discrimina miłość ta czysto cielesna, musiała ostygnąć... a innéj dla królowéj mieć i zachować nie było można. Jawnem było i dla króla że Marja Kazimira gotową była ślubować Jabłonowskiemu gdyby go na tron wyniesiono... że więcéj się troszczyła o skarby zachowywane częścią w Żółkwi, częścią w Warszawie i Gdańsku, niż o serce mężowskie.
Przychodziło do tego, że gdy nie domagał, przez Załuskiego, przez kogo tylko zdołała, starała się wrzekomo dla spokoju i zgody nakłonić króla aby ostatnią wolę swą spisać kazał. Przy tem spodziewała się