Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/255

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Z książąt niemieckich, o ilem mógł zauważyć, Bawarski z nami w najlepszéj komitywie był, dla króla, z należytą rewerencją, z królewiczem serdecznie... Chwalono go też z siły i zręczności we wszelkich ćwiczeniach, na koniach oklep jeździł, pływał jak ryba, dziarski i wesół... Królewicz i król obdarzyli go szczodrze z łupów...
Zapisać to też należy iż król nad Tekelim i węgrami okazywał miłosierdzie wielkie i chciał ich ratować o tyle o ile się to z interesem wiary świętéj i chrześciaństwa dało pogodzić. Zapowiedziane były posły do króla od Tekelego, który jak przyrzekł tak wszelkiéj zaczepki względem nas i na szkodę rzeczpospolitéj dotąd unikał.
Wojska nasze jak wyszły z pod Wiednia pierwsze, choć je choroba dziesiątkowała, tak i teraz przodem stały przed wszystkiemi. Lotaryngski za nami dopiero — Niemcy z któremi się wciąż stykaliśmy, najbardziéj pono boleli nie nad tem żeśmy im laury z pod nosa wzięli, ale że królowi się dostały w spadku po Wezyrze jakieś bajeczne miljony. Słyszałem sam gdy król któremuś z nich się spowiadał otwarcie z tego, co dostał, nie licząc iż rozdał zaraz część znaczną, a ja też poświadczyć mogę najlepiéj, bo kosztowności te były pod dozorem moim. Na regestrze u mnie pięć naszyjników, pas diamentowy, dwa zegarki diamentami sadzone, pięć nożów bogato oprawnych i kamieniami przyozdobionych, pięć sahajdaków ekstra kosztownych, bo lśniących od rubinów, szmaragdów i pereł, sobolów i futer soroków kilkadziesiąt, najpiękniejszych w świecie. Do tego doliczywszy siodła i rzędy, szkatułki złote, bagatelek różnych pięknéj roboty dosyć —