Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/233

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


to żołnierz był jak młot ciężki, wszystko rozbijający, ale mu się podnieść łatwo nie było. W pierwszem tem starciu młodziuchny, mężny a ognisty kasztelanic Potocki, ukochany ojcu, tak się narażał że padł zabity, również jak Aswerus pułkownik dzielny. Ussarja nasza o włos nie została rozbitą, gdyby jéj Bawarczycy w pomoc nie nadbiegli.
Król przerażony z drugim szeregiem jazdy, sam na czele, animując swoich rzucił się na turków i — to cały sukcess dnia tego rozstrzygnęło — bo turcy nacisku wytrzymać nie mogli.
Turcy w początku dnia wiele nie przypuszczali, snadź tak jak i my, żeby do stanowczéj przyjść mogło batalij, dopiero może około południa spostrzegli że siły większe niż rozumieli wyciągnęły przeciwko nim, a tatarzy Kar. Mustafie oznajmili pono pierwsi z trwogą iż król polski którego imie ich napełniało trwogą, sukursem tym dowodził, i że już nie z Lotaryngskim samym i kilku tysiącami Lubomirskiego do czynienia mieli, ale z wojskiem licznem, które się cudem przez góry zarosłe i przepaście przedarłszy zjawiło tam, gdzie go się wcale nie spodziewano. Dopiero i Kara Mustafa i Ibrachim i posiłki Wołoskie wyciągnęły na przeciwko, a tatarowie, jak późniéj powiadano, wcale nie ochotnie się stawili, gotowi raczéj ratować siebie niż Wezyra...
Gdy nasza druga linja z królem złamała turków, już się nie zatrzymali aż u przekopu obóz ich opasającego, gdzie chorągiew wielka Mahometa i Kara Mustafa się ukazała.
Tu dopiero bój ostateczny się rozpoczął, ale Jabłonowskiemu na prawem skrzydle powiodło się rozpędzić