Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/222

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ryngskiego przybył, ofiarując pośrednictwo jego dla uzyskania armistycjum — zobaczywszy naszego pana, języka w gębie zapomniał.
Niewiem czym o tem pisał że Tekeli dla króla względy miał wielkie, bo się go obawiał — i posłusznym być musiał. Przez tego więc posła, Talentemu król kazał cyframi napomnienie Tekelemu wysłać, aby pamiętał do czego się zobowiązał, chceli być cały...
Im bliżéj Wiednia, tém goręcéj nam wszystkim było, — cóż o nas mówić, gdy i król ani wygód już ani opatrzenia potrzebnego niemiał.
Często dobréj wody mu dostać nie można było, a za całą strawę kawałek chleba starczyć musiał ale król to tak wesoło Panu Bogu ofiarował, jakby we wszystko opływał.
Ledwie oczy otworzył a przeżegnał się, już pytał o nowiny, o języku, posyłał — wyprawiał. Największy niepokój gdy długo od królowéj nie otrzymujemy wiadomości, a te bardzo nie regularnie przychodziły, chociaż środki obmyślane były — aby na posłańcach, trebantach, kursorach i różnych kresach nie zbywało.
Na posiłki, na kozaków Mężyńskiego, który z niemi we Lwowie dopiero stał, wcale król nie rachował, bo nam o liczbę nie szło już, ale o dzielność żołnierza...
Opowiedzieć trudno jakiemi to drogami, z jakiem utrapieniem i znużeniem dla koni, które prawie gałęźmi samemi żywić przychodziło — daleko późniéj niż król pragnął na Kalenberg już pod Wiedeń dostaliśmy się. W drodze cudem prawdziwym prawieśmy żadnéj przeszkody ze strony nieprzyjaciela nie mieli, raz dla tego