Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/189

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.




Sejm się rozpoczynał przy najlepszych nadziejach może dla tego że choć król miał już wiadomość o spisku Morsztyna, — wszakże pono nie domyślał się, nie posądzał nawet osób, które do niego wchodziły.
Listy, które ja przejąłem nie starczyły na obwinianie go — i, choć dowodziły konszachtów — nie wypowiadały całéj tajemnicy, ale po téj nitce można było dojść do kłębka, i w istocie pochwytano ważniejsze jeszcze.
Sobieski oprócz Podskarbiego, Vitrego i Duverne, nie domyślał się żadnego wspólnika — nie posądzał ani mógł podejrzewać Jabłonowskiego, który zawsze mu najserdeczniejszym był przyjacielem. Tymczasem okazało się późniéj że świeżo mianowany Hetmanem Jabłonowski, łudzony koroną, — neutralnie się zachowywał, ale o spisku bodaj był uwiadomionym, że Sapiechowie, których król łaskami obsypał, zdradzali go, że w partij własnéj swéj miał gotowych nieprzyjaciół — gdyby się udało tylko zachwiać powagą króla i zyskać przeciwko niemu większość.
Niechcę sięgać myślą daléj, — ale za Jabłonowskim innych wielu się dorozumiewano. Morsztyn był tak swego pewny, — jakby już z tronu króla obalił.
W istocie jak niegdyś król Michał, tak teraz Jan otoczony był zdrajcami i wrogami. Wielką jego sła-