Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/152

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przystępu do dworu i pokazywania się w Paryżu. Skazano ją na wygnanie gdzieś do dóbr na prowincji.
Można tedy sobie wystawić, co się z królową naszą działo, gdy o tem otrzymała wiadomość, któréj z razu i wierzyć nie chciała. Było to wprost znieważenie rodziny króla polskiego i bardzo łatwo przyszło królowéj jakoś wytłumaczyć Sobieskiemu iż on tego przebaczyć nie mógł, bo to była obraza Majestatu jego i lekceważenie go.
Sam król wziął to do serca mocno i nazywał „doznaną sromotą”.
Bardzo mu łatwo było z tego natychmiast skorzystać i Duwernego z Polski wygnać, przezcoby się przecięły stosunki Ludwika z Węgrami, — ale miał w tem subtelny rachunek swój król, aby Vitrego i Francję zostawić w niepewności — na którą stronę się stanowczo przechyli.
Z Cesarzem potrzeba się było targować, bo na jego wspaniałomyślność wcale rachować król nie mógł.
Francuski poseł, Vitry, czując że niebezpieczeństwo grozi stosunkom z Rzeczpospolitą, króla niemal nieodstępował, pod pozorem ciekawości na łowy i wycieczki mu towarzysząc, w których więcéj był naprzykrzonym niż pożądanym.
Z Tekelim też król Jan do samego końca — albo, prawdę rzekłszy, nawet gdy się roztrzygnęło to że Cesarzowi w pomoc szedł — nie zerwał zupełnie i zachował prawie przyjacielskie stosunki, które, nawet czasu wojny nieraz się przydały.
Królowa do żywego dotknięta sprawą siostry, któréj upokorzenia królowi Ludwikowi przebaczyć nie mo-