Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/131

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


słychaną, a że szło szczególniéj o pozyskanie królowéj dla téj i podarki i wszelkie możliwe wygódki a czego tylko zapragnąć mogła, starano się przysposobić.
Tymczasem wszystkiemu temu choroba jéj szyki pomięszała, i — co gorzéj — nadzieja potomka zniweczona, została nad czem król bolał niezmiernie.
Po tym wypadku trzeba było koniecznie, z porady doktorów, choć parę niedziel spocząć w Białéj, a króla puścić na Sejm samego bo ten zwołany był i w dniu naznaczonym otwarty być musiał.
Na to królowa pozwolić nie mogła w żaden sposób. Już sam ów przepych i występowanie wspaniałe siostry królewskiéj raziło ją i było widocznie przykrem. Powtóre króla uwolnić samego nie chciała, i choć zdrowie nie pozwalało, zerwała się z łóżka, nie dając sosobie spoczynku, upierając się jechać z mężem do Grodna. Starań o to było i prośb a zaklęć nie mało, aby cokolwiek w Białéj spoczęła, ale nie było sposobu przełamać jéj i przekonać, gdy co raz postanowiła. Musiano dla niéj kolebkę tak wysłać aby w niéj leżeć mogła, i wcześniéj daleko niż się można było spodziewać puściliśmy się, chociaż powolnie jadąc do Grodna.
Król bardzo był w czasie drogi markotnym, ale woli swéj niemiał, słuchać musiał. Między nim a królolową, spory były zajątrzone jak nigdy — niemal wojna.. a Sobieski stawił opór jeżeli nie jawnie, to z pomocą przyjaciół i swoich...
Gdyśmy przybyli do Grodna, senatorów było mało, musieliśmy czekać, aż się, ich większa liczba zbierze.
Tymczasem między chorążym koronnym Lubomirskim a Wiśniowieckimi walka się rozpoczęła o dobra zakonu Maltańskiego.., a obie strony przyciągnęły z ta-