Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/117

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


króla inaczéj tłumacząc rozgłaszali po między szlachtą że on Polskę Francij w hołdownictwo oddawali że ją zabiegami temi poniżył. Wszyscy austryjaccy przyjaciele mający Paców na czele — stosunki z biskupem Marsylskim, z innemi agentami Francuzkiemi obracali się przeciw królowi.
On, dla zabezpieczenia sobie domowego spokoju, choć często przeciwko przekonaniu — opierając się, w końcu żonie ulegał. Więcéj ona z Jabłonowskim i francuzami rządziła się niż Sobieski.
On, jak nie na wojnie, to był w ogrodzie, na łowach, albo na rozmowach lub przy czytaniu z którego się coś mógł nauczyć.
Ludzi szczególniéj lubił, z któremi mógł o religijnych i filozoficznych przedmiotach rozprawiać, a gdy mu na nich zbywało, śmiech powiedzieć i przyznać, alem na uszy słyszał, z Janaszem i Aronem faktorem swym, godzinami o Biblij i o talmudzie rozpytującego rozkazującego sobie różne rzeczy objaśniać — dyskutował i sprzeczał się zawsze mu kogoś było potrzeba do tych mądrych pogadanek, w których niezmiernie się kochał...
Trafił się duchowny uczony, to go przytrzymywał, niepuszczał i z nim kwestje wszelkie kontynował, często do późnéj nocy. To było jego najulubieńsze zajęcie... Książek w których zasłyszał, że się ukazały, szczególniéj francuzkich był łakomy, a kto mu ich dostarczył, łaskę sobie zdobywał. Pomimo to między wesołemi wesół, i pożartować lubił i przez grzeczność wina się dla towarzystwa napił, chociaż pijanic i nałogowych bankietników nieznosił.
Z pustogłowami też nie rad obcował. Właśnie gdy