Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/111

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


lite, uparł się trębacza posłać paradnie wystrojonego z tłumaczem, którego mu dał Radziwiłł, domagając się aby go przepuścili jako posła do króla do obozu...
Tatarowie spotkawszy ich, po swojemu się z niemi obeszli i pościnali, a głowy posłali Seraskierowi, za czem anglikowi ochota odeszła probować pod Żurawno się dostać.
Oprócz tych wiadomości, miał król list od Jéjmości, który całował i czytał i nacieszyć się nim niemógł, a serca mu przybyło jeszcze, tak się tem uradował...
Drążewski, któremu mogło jednéj takiéj przechadzki być dosyć, — już trzeciego dnia, wyspawszy się i posiliwszy do króla poszedł ofiarując się z listami nazad do Lwowa.
Chłop był, jakom mówił, przysiądz patrząc na niego że tatarzyn, bo nawet nos miał płaski i zkądsiś oczy wziął pokoszone jak u tatarów, mały, gruby, czarny, niezgrabny, ale nieopłacony...
Gdy się napił, a był w dobréj myśli, począł tatara udawać i na dywaniku przysiadłszy tureckie majufes odprawiać, ręce podnosić, składać na piersiach, czołem o ziemię bić, tylko było patrzeć a dziwować się.
Ksiądz kapelan nasz mu to wyrzucał, iż się mahometańskiego nabożeństwa wyuczył, ale on tłumaczył się, że pan Bóg po turecku rozumie, i będzie wiedział jako Drążewski Chrystusa się dla mahometa nie zaparł, choć go pono tatary gwałtem obrzezały..
Po téj bitwie Seraskier snadź powrócił do pierwszego swego postanowienia, aby nas głodom wziąć...
Żołnierzom było łatwiéj, bo żywności, choć ladajakiéj mieliśmy jeszcze dosyć, ale konie cierpiały i byłyby wyzdychały nam z głodu, gdyby nie ten zrąbek