Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Żywot i sprawy Pełki.djvu/122

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    nemu... Musieli się zatrzymać tu znowu, by odetchnąć. Lejbuś posunął się ostrożnie dalej, zwolna coraz usiłując wdrapać się wyżej a wyżej.
    Gdy głowa jego ścignęła poza brzeg rowu i spojrzeć mógł przed siebie... zobaczył niedaleko dogasający mały ogień, i bojąc się, by ich światło nie zdradziło, spuścił się w dół... Szli ścianą jeszcze kilkadziesiąt kroków, podtrzymując wzajem, Pełka niżej, Lejbuś trochę podniósłszy... dopóki im ognia kawał muru nie zakrył. Żyd co chwila, głowę podnosząc, próbował, w ostatku wyciągnął Pełkę z tego wilgotnego dołu.
    Przed nimi stało spalone przedmieście i na tle nieba ciemnego majaczyły mury połamane domostw i kościołów. Tu znajomość dawna miejsca pomogła Lejbusiowi do pokierowania się dalszego. Ognia nigdzie widać nie było... ludzi nigdzie słychać, obóz zdawał się zasypiać. Z pewnością jednak i tu stały gdzieś ukryte straże. Pełka, który w różnych porach dnia i nocy przypatrywał się szwedzkim obozowiskom, mógł mniej więcej obrachować pierwszych straży stanowisko... Gdyby się udało prześlizgnąć niepostrzeżonym między nimi, były jeszcze drugie, a potem około namiotów posterunki i co się tam w nocy ruszać i chodzić mogło... wkońcu zewnętrzne poza obozem placówki...
    Nim się w tę niebezpieczną drogę puścili, żyd się dobrze rozpatrzył i obrachował, kędy byli, popatrzał na mury ku górze, potem na zgliszcza i sterczące mury... i ruszył się wolno, cicho, ostrożnie, noga za nogą... Tak się dostali do szwedzkiego szańca... Działa ustawione były w pewnych od siebie odległościach; gdy więc pierwsze z nich dojrzeli, bo teraz oczy coraz lepiej się widzieć nauczyły po nocy — Pełka ściągnął żyda dalej i wpełznąwszy na szaniec... przesunęli się przezeń niepostrzeżenie na drugą stronę...
    Tu pierwszy błąd popełnili, bo się Lejbuś po