Strona:Józef Chociszewski - Bukiet pieśni światowych.djvu/104

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Nie daruję, wycałuję,
Jakie oczko, brew!
Lica białe, ząbki małe,
Hej spali mię krew.
Cóż tam bracie, tak dumacie?
Pijno, kuma, pij!
Hola, hola! jeźli wola,
Lej nam jeszcze, lej!
Pjane nogi zejdą z drogi:
Co za wielki srom?
Krzykiem żony rozbudzony,
Trafisz gdzie twój dom.
Pij lub kijem się pobijem,
Biegnij dziewczę wczas,
By pogodzić, nie zaszkodzić,
Oblej miodem nas!



75.

Jakiż to chłopiec piękny i młody,
Jaka to obok dziewica,
Brzegami sinej Switezi wody
Idą przy świetle księżyca? —
Ona mu z kosza daje maliny,
A on jej kwiatki do wianka;
Pewnie kochankiem jest tej dziewczyny,
Pewnie to jego kochanka.