Strona:Józef Birkenmajer - Wesołe dni.djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


W kąpielisku.

Spójrzcie w lewo — ruch tam wielki
Dużo wody, wszędzie woda —
Ach, w upalne, skwarne lato
Wymarzona to ochłoda.

Ślicznie kwitnie tam zabawa,
Ileż śmiechu, pisku, krzyku!
Ileż wrzawy i radości!
Bo też dzieci tu bez liku.

Każde bawi się w swój sposób:
Irka-dama nogi moczy
Głową skoczył ktoś do wody,
Wnet Ewunia za nim wskoczy.

Andrzej z pieskiem na kajaku
Zręcznie wiosłem manewruje,
Zbyszek z kółkiem ratunkowym
Po mistrzowsku fale pruje.

Romek trzyma się deszczułki
I wesoło w wodzie płechce,
Aż się żabka wychyliła
I z zdziwienia głośno rechce.

A w pobliżu jest wysepka,
Wypoczywać tam paradnie. —
Ach, wierzajcie, żyć nad wodą,
Zdrowo jest i bardzo, bardzo ładnie!