Strona:Józef Birkenmajer - Spełniona obietnica.djvu/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Biskup Wojciech umęczon i zabity okrutnie przez Prusaków, Radzim wraz z klerykiem Boguszą pojmany w niewolę. Prusowie okupu żądają i za jeńców i za ciało martwe świętego męczennika…
Żałoba padła na kraj cały polański. Płakał lud, płakali rycerze, płakał książę Bolesław i świątobliwa Emnilda. Książę posłał pieniędzy wiele — złote denary z napisami “Bolizlaus” i “Gnezdun civiras” — by z rąk katowskich wykupić męczeńskie szczątki. I martwił się i bolał — nietylko dla tego, że utracił człowieka, którego najbardziej w życiu swym miłował. Trapiła go i nękała jeszcze myśl druga: że utracił najmędrszego powiernika i sprzymierzeńca swych wielkich zamiarów — uczynienia Polski państwem wielkim i niepodległym....
— Księże Wojciesze… święty Wojciesze! — skarżył się przy trumnie jego krwawej, złożonej w gnieźnieńskim kościele Bogarodzicy. — Wżdyć przyrzekałeś mi, że wrócisz do mnie i na stolicy gnieźnieńskiej pasterzem nam będziesz… I oto wróciłeś, niemy i martwy… Jakoż głos twój posłyszym… jakoż owcami swoimi rządzić będziesz? Czy przepomniałeś obietnicy swojej?…

*
*                                        *

Nie zapomniał biskup Wojciech o przyrzeczeniu swoim. Nie upłynęły trzy lata — gdy nadszedł pamiętny rok tysiącowy — spełniło się pragnienie chrobrego władcy Polanów.
U grobu świętego Wojciecha w Gnieźnie powstała arcybiskupia polska stolica, pierwszy widomy znak niezależności Bolesławowej dziedziny. Radzim-Gaudenty, syn Sławnika, gdy zasiadł na tej stolicy, w dokumencie rzymskim podpis swój położył: “arcybiskup gnieźnieński świętego Wojciecha.”
Sam wielki cesarz rzymski Otto Trzeci, cudem świata zwany, w pokorze i boso pielgrzymował ku trumnie swego mistrza i przyjaciela, ku tej przystani, w której wieczny spoczynek znalazł po bolesnych ziemskich tułaczkach syn księcia Sławnika… A składając hołd świętemu męczennikowi, zaszczycił jednocześnie braterskim uznaniem i przyjaźnią wielkiego władcę polańskiej krainy — Polanii — która stanęła wówczas w jednym rzędzie z najmożniejszymi królestwami Europy, z samym nawet cesarsttwem rzymskim, jako państwo zwierzchnicze i niezależne.

Pisałem w Boguszówce, w lipcu, 1937.
Józef Birkenmajer.