Strona:Józef Birkenmajer - Poszumy Bajkału.djvu/115

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


III.

Wartowniku, co z bronią tu stoisz na straży!
Jakiem — powiedz — na więźniów spoglądasz ty okiem?
Czy z pogardą, czy może z współczuciem głębokiem?
Czy widzisz w nas współbliźnich, czy tylko — zbrodniarzy?

Patrzaj, jaka ciekawość bije z naszej twarzy!
Powiedz, jakim na świecie życie płynie tokiem?
Rozjaśnij nasze życie, co okryte mrokiem!
Każdy z nas przecież wiecznie o dniu tylko marzy...

Powiedz, czy zawsze jasno jutrznia świeci wschodnia?
Czy się zmieniło wiele przez ten czas... tak długi?
Czy rządzi sprawiedliwość, czy podłość i zbrodnia?
— — — — — — — — — — — — — — —
Wartownik się odwraca i milczy uparcie —
Wskazuje: — tam oficer wychodzi z framugi —
Żołnierzowi nie wolno rozmawiać na warcie.

Pskow.