Strona:Józef Birkenmajer - Poszumy Bajkału.djvu/111

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Za kratą.

Lecą płateczki, zwiewne, skrzydlate,
Niby anielskie pierze;
Ja przez więzienną spoglądam kratę,
Duszę mi smutek bierze...

Ścielą się cicho srebrzyste pyłki
Na twardej, zimnej grudzie;
Gasną — jak próżne ludzkie wysiłki,
Mrą — jak skazani ludzie.

Wiosenne tchnienia śnieg wkrótce stopią,
Wyrośnie z ziemi ziarno;
Chorego więźnia wkrótce zakopią
W tę ziemię — krwawą — czarną...

Krasnojarsk.