Strona:Józef Birkenmajer - Dziecięce Kłopoty.djvu/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Benzyny czemprędzej dolej
i jedź co siły na kolej,
jedź prosto, najkrótszą drogą,
tylko nie przejedź nikogo!“

Pan szofer z pod oka zerka,
co to też za pasażerka,
i rzecze: „Pani, jak sądzę,
ma na tę podróż pieniądze?

Za darmo nikt nie je chleba,
za pracę płacić wszak trzeba,
i mnie też trzeba z tej racji
zapłacić za kurs do stacji!“

„O, niechaj pan się nie stroszy!
Dam panu dwadzieścia groszy,
a w automacie pan za nie otrzyma
dwie czekoladki „Optima“.