Strona:Józef Birkenmajer - Św. Jan Chryzostom.djvu/7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zagłuszającego wszelki głos ojcowskich upomnień, wszelką pieśń chrześcijańskiej miłości. Przeto dawniejszemi już czasy uchylał się i wymawiał od godności biskupiej w Konstantynopolu święty kaznodzieja-poeta, Grzegorz z Nazjanzu. Przyjął ją wprawdzie, lecz wkrótce zrzekł się, zwalczany przez sekciarzy.
Za kielich goryczy i męczarni uważał wysokie patrjarsze dostojeństwo rychły następca Grzegorza, świetniejszy jeszcze kaznodzieja Jan, dla blasków swej nieporównanej wymowy nazwany Chryzostomem czyli Złotoustym. Jemu jeszcze trudniejsze przypadło zadanie niż Grzegorzowi — gdyż był biskupem konstantynopolitańskim w czasach o wiele burzliwszych, które nastały właśnie po śmierci Teodozjusza. Był wystawiony nietylko na huczące wciąż fale tego morza, jakie przedstawiała żywiołowa w swych uniesieniach gniewu i sympatji ludność stołeczna, ale i na ciosy, gwałty i oszczerstwa ze strony rządzących dworaków czy koteryj, a wreszcie — co dla chrześcijanina

5