Strona:Iliada3.djvu/202

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

I nocował na wyspie, morzem otoczony,
Jako teraz ku tobie iestem zapalony.„
To rzekł: ali wnet siadła żona podle niego,
I tak iuż oni wczasu używali swego.
A Menelaus to tam, to sam, iak lew srogi,
Biegał patrząc, gdzie przepadł Parys prędkonogi:
Ale wTroiańskiém woysce, nie był człowiek żywy,
Coby go był mógł tobie Menelae chciwy
Ukazać: a pewnie go z milości nie kryli,
Bo mu nieprzyiacielem równo wszyscy byli.
Do tych król Agamemnon mówił słowy temi:
„Słuchaycie mię Troianie z pomocniki swemi;
Widzicie, co się stało z Parysem i z wami;
Jedźcież, a wydaycie nam Helenę z rzeczami:
I nagrodę uczyńcie równym obyczaiem,
Czego będzie wiecznie strzegł rodzay za rodzaiem.„
To mówił Agamemnon: a inszy Grekowie
Przestawali na iego wyrzeczonéy mowie.