Strona:Ignacy Baliński - Do starego pokolenia.pdf/12

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    12

    Nie dla nas nawet męczeństwa korona
    Z waszego czoła, co krwią wyiskrzona,
    U świata pomsty wołała dla zbrodni!
    Dziś niema zbrodni, jest fakt dokonany.
    My — niewolnicy, parjasi niegodni,
    Co prawem pięści, siłą na kajdany
    Skazani wieczne — wloką jarzmo twarde,
    Nie litość budząc w świecie, ale wzgardę!

    My stać musimy, jak na śliskiej skale
    Stoi rozbitek, którego już fale
    Zimnym pierścieniem objęły za szyję.
    Fala wciąż wyżej rośnie, głośniej wyje,
    A on nie może ni drgnąć, ni się ruszyć,
    By nie wpaść w przepaść, gdzie wieczna zagłada
    I krzyk rozpaczy musi w piersiach głuszyć,
    By go rekinów nie spostrzegły stada.
    I nie rozdarły żywcem w oka mgnienie.
    My stać musimy, jakby na stracenie
    Aż pod okopy wrogiego obozu
    Wysłany hufiec, który mimo mrozu,
    Mimo straszydeł i widm czarnej nocy,
    Milcząc stać musi na swym posterunku,
    Bez żadnej znikąd nadziei pomocy,
    Ani nadziei ratunku!

    Tak nam stać trzeba, i tak stać będziemy,
    Jak głaz grobowy, jakby posąg niemy —
    Stać jak marmuru lub granitu bryła,
    Co znaczy miejsce, gdzie ojczyzna była,
    Co na tem miejscu, gdzie stoi zostanie
    Póki lub na nią nie runie mogiła,
    Lub martwa nie zmartwychwstanie.

    Tak dziś stoimy, lecz to nie jest wcale
    Snu, albo śmierci nieruchome stanie.
    Nie! wewnątrz bryły huczą czynów fale.
    Pod maską z głazu, słychać życia drganie!
    My dziś stoimy jak żyjątek roje,
    Co gdzieś na morza dnie, pracą wiekową,
    Przez niewidzialnych prawie trudów znoje,
    Budują wielką ławę koralową,
    Która z powodzi morskich fal wyziera
    I morskie fale zwycięzko odpiera.
    Więc naprzód bryła otrząśnie się z cieśni
    Dawnych przesądów, nie tradycyj dawnych,