Strona:Ibanez - Czterech Jeźdźców Apokalipsy 03.djvu/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przeobraziła go w wojowniczą hordę, wychowaną na kopnięciach i podlegającą ciągłym upokorzeniom, by unicestwić jej wolę, opierającą się zawsze dyscyplinie.
— To jest naród, w którym wszyscy otrzymują razy i pragną je oddać z nawiązką niższym od siebie. Kopnięcie cesarskiej nogi przechodzi z pleców na plecy aż do najniższych warstw społecznych. Razy zaczynają się w szkole i przenoszą się do koszar, tworząc część wychowania. Dziedziczni książęta pruscy kształcili się wśród kułaków, jakich im nie szczędził ich rodzic, król. Kajzer bije swoich potomków; oficer żołnierzy; ojciec dzieci i żonę; nauczyciel uczniów; a gdy zwierzchnik nie może bić, wynagradza to sobie, nic szczędząc podwładnym zniewag moralnych.
Dlatego też, gdy, porzucając życie codzienne, chwytają za broń, by rzucić się na inny szczep ludzki, są tak nieubłaganie wściekli.
— Każdy z nich — ciągnął dalej Rosjanin — nosi na plecach skład otrzymanych kułaków i pragnie pocieszyć się, oddając je z kolei tym nieszczęśnikom, nad jakimi wojna przysądzi mu władzę. Ten naród „panów“ jak się sami nazywają, chce być panami, ale... po za obrębem własnego domu. Natomiast u siebie nie mają żadnej osobistej godności. Dlatego to tak pragną rozpanoszyć się po całym świecie, stając się z lokajów władcami.
Nagle jednak don Marceli przestał uczęszczać do pracowni. Szukał teraz towarzystwa swego przyjaciela senatora. Pewna obietnica tego ostatniego wytrąciła go ze zrezygnowanej równowagi.