Strona:Ibanez - Czterech Jeźdźców Apokalipsy 03.djvu/101

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


za wskazane zainteresować się jego osobą... Co porabiał w ostatnich czasach?
— Ja, proszę pani, byłem tam, gdziem był powinien być! Nie ruszałem się stąd. Przeżyłem na miejscu „oblężenie“ Paryża.
Pod wpływem rozczytywań się w opisach wojny 1870 r. nazywał „oblężeniem“ działania w pobliżu Paryża podczas bitwy nad Marną.
Wskazał skromnie na papier ze złotym stemplem, leżący na fortepianie na trójkolorowej chorągiewce. Było to sprzedawane na ulicach świadectwo o pozostaniu w stolicy podczas tygodnia niebezpieczeństwa. Wypełnił blankiet swem nazwiskiem i tytułami, a u dołu widniały podpisy dwóch mieszkańców ulicy de la Pompe: tawernisty i przyjaciela odźwiernej. Dzielnicowy komisarz policji stwierdził pieczęcią odpowiedzialność tych dwóch szanownych świadków. Nikt teraz nie będzie mógł wątpić, że pozostał w Paryżu podczas „oblężenia“. Miał przyjaciół tak niedowierzających!
I tu zdał sprawę dobrej donji Luizie z przeżytych wrażeń: Widział w biały dzień stada owiec na bulwarze tuż przy kościele Ś-ej Magdaleny. Chadzał po ulicach, po których rozbrzmiewały tylko jego kroki, niby w miastach umarłych; a dokoła wałęsały się psy i koty bezdomne.
Tu pierś wezbrała mu wielką pychą.
— Widziałem przejście Marokańczyków!... Widziałem Żuawów w automobilach!
Tej samej nocy kiedy Juljan wyjechał do Biarritz, on, Argensola włóczył się do świtu, począwszy od lwa