Strona:Ibanez - Czterech Jeźdźców Apokalipsy 02.djvu/049

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.




CZĘŚĆ DRUGA


I

CZEGO ZAZDROŚCIŁ DON MARCELI


Pierwszem uczuciem starego Desnoyersa było zdziwienie, gdy przekonał się, że wojna jest nieunikniona. Ludzkość zwarjowała. Byłaż możliwą wojna przy tylu kolejach żelaznych, tylu okrętach handlowych, tylu maszynach, takiej działalności, rozwiniętej na powierzchni ziemi i w jej wnętrzu? Narody zrujnują się na zawsze. Były przyzwyczajone do potrzeb i wydatków, jakich nie znano jeszcze przed stu laty. Kapitał był władcą świata, a wojna miała go uśmiercić; ale z kolei ona sama zginie po paru miesiącach z braku pieniędzy na jej podtrzymanie. Dusza Desnoyers'a, dusza człowieka interesów, oburzała się na te setki tysięcy miljonów, jakie ta warjacka awantura miała puścić z dymem.
A ponieważ jego oburzenie musiało skupić się na