Strona:Ibanez - Czterech Jeźdźców Apokalipsy 01.djvu/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ci było przyjęte na Dworach. Wprędce jednak przypomniała sobie swoje troski i szła dalej polecać się Bogu. Ach! oby raczył przypomnieć sobie o niej... Niech by nie zapomniał o jej synu!
Natomiast przypomniała sobie o nim sława, wyciągając do niego swe świetlane ramiona. Wkrótce otoczyły go zaszczyty i powaby wielkości. Sława zjawia się czasem niespodzianie dziwnie krętemi i nieznanemi drogami. Ani malowanie dusz, ani awanturnicze życie pełne kosztownych miłostek i zawikłanych pojedynków nie zdobyły rozgłosu młodemu Desnoyers'owi. Sława chwyciła go za nogi.
Nowa rozrywka zjawiła się z za morza dla uszczęśliwienia śmiertelnych. Ludzie zapytywali się wzajemnie po salonach tajemniczym tonem uświadomionych, którzy pragną się rozpoznać:
— Czy umie pan lub pani tangować?
Tango owładnęło światem. Był to bohaterski hymn ludzkości, która ześrodkowała raptem swoje dążenia w harmonijnem kołysaniu się bioder, zastępując intelligencję zwinnością nóg. Bezładna i monotonna muzyka, z afrykańskich natchnień płynąca zadawalniała artystyczne ideały społeczeństwa, które nie potrzebowało niczego więcej. Świat tańczył... tańczył... tańczył... Taniec murzynów z Kuby, wprowadzony do Ameryki Południowej przez marynarzy, wiozących cargo do Antylli zdobył cały świat w niespełna kilka miesięcy, tocząc się zwycięsko jak kula od narodu do narodu na podobieństwo Marsyljanki. Przeniknął najbardziej ceremonialne Dwory, kusząc tradycje derji