Strona:Humorystyczne kolendy szopki ludowej (2).djvu/4

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Kolenda Szewca
Mel. Hej w dzień Narodzenia...

Hej w Dzień Narodzenia Dzieciątka Małego
Zaśpiewam kolędę szewca warszawskiego
Co skóry żałował
Tekturę pakował hej kolenda. kolenda.
Znałem raz majsterka wielkiego wstawiaka
Co robił karjerę na placu Kercelaka,
A że wciąż pchał tekturę
Zerżnęli mu skórę hej kolenda, kolenda!
Jak go raz złapali, mój ty miły Boże
To go tak naleli, że chodzić nie może
Mówi teraz wszędzie
Że tak robić nie będzie hej kolenda, kolenda!
Lepiej mocne buty ze skóry budować
Niż dostać po gębie i potem chorować,
Niech każdy z was pamięta
Że nadchodzą święta hej kolenda, kolenda.



Kolenda zecera
(Na mel. „Hej w dzień Narodzenia“)

Smutna dziś kolenda zecera biednego,
Niema na mięsiwo, ani na „iednego“,
Bo te pryncypały forsy mało dały.
Żeby im wystarczyło.
Lecz cóż biedny człowiek ma dziś do gadania
Kiedy tylu ludzi bez roboty gania,
Jak mu się postawi, to go wnet odprawi,
I na bruku zostanie.
Więc chociaż nic niema lecz cichutko siedzi,
Gdyż boi się jego przykrej odpowiedzi,
A pryncypał chodzi nic go nie obchodzi.
Tylko własny brzuszyna.