Strona:Historya Stefana na Czarncy Czarnieckiego.pdf/94

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Gdy jeszcze królowa zostawała w Chojnicach, przybyli do niej z powinszowaniem wodzowie nasi, którzy niemogąc utrzymać wojska napierającego się do domu, pożegnali króla i powracali do siebie. Nadaremnie Ludwika starała się odwieść ich od tego przedsięwzięcia, wyrzucając im ostrzejszemi słowammi niestateczność umysłu, i na przemian łagodnością stawiając przed oczy smutny stan swój, króla, i ojczyzny. Wojsko nieznające karności, wodzowie nie jednym duchem tchnący, niedostatek skarbu, tudzież nadchodząca pora zimowa były przyczyną, iż król opuszczony od swoich, w wierności Gdańszczanów szukał dla siebie bezpieczeństwa. Widząc się królowa w takim stanie, przymuszona była odmienić swój zamysł, i wrócić nazad do Częstochowy, zwłaszcza gdy Steinbok opanował był wszystkie przeprawy do Gdańska, i używał wszelkich sposobów, aby tak wielka zdobycz wpadła mu w ręce. Czarniecki nieodstępując królowej, przyprowadził ją najprzód z wielką ostrożnością do Kalisza, zkąd po wielu trudnościach, przebrał się do Częstochowy, i zostawiwszy ją tam, powrócił natychmiast do Prus, aby zadziwił dzielnością swoją (której miał dać dowody) samego nawet nieprzyjaciela.
Wpośród nieszczęśliwości któremi kraj nasz był zewsząd ściśniony, nowy nieprzyjaciel Jerzy Rakocy, książe siedmiogrodzki, wkroczył z wojskiem do Polski. Przyczynę tej nieprzyjaźni wielu naznaczają nieuwagę niektórych panów naszych, którzy wszędzie szukając pomocy, i wszędzie w nagrodę obiecując koronę, przez Mikołaja Prażmowskiego sekretarza koronnego, uczynili mu nadzieję tronu po śmierci Jana Kazimierza. Rokocy widząc, iż częścią jemu, częścią wielkiemu książęciu moskiewskiemu, częścią domowi austryackiemu czynili nasi tęż samą obietnicę, poczytał to sobie za krzywdę, i postanowił zemścić się nad Polską, zwłaszcza gdy okoliczności, w których się znajdowała, czyniły mu nadzieję korzystania z nieładu i zamięszania. Uwiadomiony o tem Jerzy Lubomirski marszałek w. koronny trzymający naówczas Kraków w oblężeniu, wysłał Michała Stanisławskiego chorążego halickiego, aby odradzał Rakocemu ten zamysł, i stawił mu przed oczy niesprawiedliwość przed-