Strona:Historya Stefana na Czarncy Czarnieckiego.pdf/67

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


bite, częścią dobrowolnie poprzysięgły wiarę, ciebie tylko samego, Czarniecki, mieć będą Szwedzi za nieprzyjaciela? Dosyć już jest opierać się przebaczającemu po kilka razy królowi. Dosyć dla ciebie chwały, żeś się stawił niezwyciężonemu monarsze. Doświadczać dłużej cierpliwej łagodności króla, nie jest męstwem, ale lekkomyślnością. Chroń się jak możesz pocisków, dawaj odpór nacierającym, i za nic poczytaj biegłość w sztuce wojennej, jednakże krew wylejesz daremnie, zgubisz szlachtę, utracisz wojsko, i zniszczysz obywateli. Trudno się oprzeć potrzebie głodu i wyrokowi który cię czeka. Cnota twoja naówczas poczytana będzie za upór. Zastanów się nad okolicznościami czasu, ażeby stateczność twoja nie była zgubną tym, których ocalić możesz łagodnością króla. Zachować lud, którego jesteś rządcą, nie zgubić jak zlecił ci Jan Kazimierz: ocalić miasto, nie w perzynę obrócić. Przeto czego orężem zachować nie możesz, to prędkiem poddaniem ocalisz. Ażebyś więc miasto, zamek, i lud cały zdał na łaskawość króla, taki jest nieodwołany wyrok zwycięzcy.“
Po przeczytanym tym liście Czarniecki odesłał trębacza, to tylko kazawszy mu powiedzieć, iż nieprzestający ogień z armat, wyciąga po nim ustawicznego czuwania, i odwołuje go do innej roboty. Przez trzy niedziele trwało już oblężenie Krakowa, a gdy Czarniecki częścią wycieczkami, częścią walecznością odpór daje Szwedom, wieść się rozeszła po mieście, iż nieprzyjaciel w trzech miejscach podkopawszy się pod mury, założył miny, i groził miastu zniszczeniem. Wielu naówczas prosiło Czarnieckiego, aby siebie i lud cały zdał na łaskawość króla szwedzkiego, i zachował życie tylu niewinnych osób zostawionych bez żadnej nadziei ratunku. Widział to dobrze sam nawet Czarniecki, ale oraz i to przewidywał, iż pośpiech jego trudniejszym uczyni nieprzyjaciela do przyjęcia punktów, które mu miał podać. Dodając więc wszystkim serca, złożył sekretną radę, używszy do tego Szymona Starowolskiego kanonika krakowskiego, męża wielkiej rostropności, tudzież Jana Klemensa Branickiego starosty chęcińskiego, Alexandra