Strona:Historya Stefana na Czarncy Czarnieckiego.pdf/33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Uwiadomiony Jan Kazimierz o tych zamysłach Bohdana wysłał Mikołaja Potockiego hetmana w. koronnego z Kalinowskim hetmanym polnym i Stefanem Czarnieckim po dwuletniej niewoli wykupiony, powrócił tamże sam czas do kraju, aby z wojskiem stanął na pograniczu około Kamieńca. Wstyd było hetmanom, iż zostawali w haniebnej niewoli, przeto chcąc zatrzeć plamę niesławy, poprzysięgli zemstę, szukając wszelkich sposobów, aby rzeczpospolita nakłoniła do nowej wojny. Z przykrością także patrzał na to Chmielnicki, iż hetmani mieli oko na jego obroty, i że dla tej przyczyny, jak się domyślał, stali z obozem w bliskości. A gdy Potocki hetman dawał odpór hajdamakom robiącym wycieczki, i herszta ich nazwanego Mudreńko z kilku opryszkami złapał, a po dobrowolnem ich wyznaniu, iż zamyślali uderzyć na obóz śmiercią ukarał, żalił się Chmielnicki przed Tatarami, jakoby hetman gwałcił uczyniony pokój. Gdy więc tym sposobem większe coraz zachodziły kłótnie, Jan Kazimierz zabiegając zawczasu skutkom, które ztąd wypłynąć miały złożył sejm extraordynaryjny przy końcu roku 1650, na którym za naleganiem przyjaciół hetmana, uchwalono pospolite ruszenie. Wprzód jednak wysłano posłów do Chmielnickiego, którzyby mu przekładali dotrzymanie ustaw Zborowskich. Ale gdy on szukał tylko zwłoki, tem się wymawiając, iż powstrzymać nie może pospólstwa nieznającego żadnej karności rzeczpospolita widząc próżną nadzieję pokoju, myśleć zaczęła o wyprawie wojennej. Naprzód więc Marcin Kalinowski hetman polny z rozkazu królewskiego przybywszy na Ukrainę, Nieczaja herszta kozackiej zgrai plądrującego granice dognawszy pod Krasnym zbił, i jego samego trupem położył, a po tem zwycięstwie posuwając się dalej i dobywszy Morachwy, Szarogrodu, tudzież innych miast pobliższych, poraził powtórnie Kozaków pod Winnicą. Przybył mu sam król na pomoc dnia dwudziestego czwartego maja 1651, i zrobiwszy poczet wojska, którego na sto tysięcy rachowano stanął pod Beresteczkiem, mając się dalej udać. Wprzód jednak wysłany