Strona:Historya Stefana na Czarncy Czarnieckiego.pdf/162

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wania do obrony miasta. Poznawszy to Czarniecki, kazał natychmiast przypuścić atak, i dawać ognia z harmat, ale gdy to mały skutek czyniło, częścią iż trudno było potłuc parkany drewniane które otaczały miasto, częścią, iż mieszkańcy kryli się aby im nic nie szkodził ogień, zaczęli nasi rzucać do miasta bomby, które gdy także nie czyniły żadnego skutku , Czarniecki objechawszy na koniu swoich , i przypatrzywszy się położeniu miejsca, dodał najprzód serca wojsku swemu, a potem pierwszy z otwartemi piersiami wskoczył na wały, bijąc całą siłą na bramę. Nie pierwszym to dowodem męstwa jego, przez które dawał poznać swoim, iż nieustraszony na największe niebezpieczeństwa, mniej cenił życie od którego zależała całość wojska i pomyślność wyprawy; nigdzie go jednak nie widziano aby z taką natarczywością nacierał na nieprzyjaciela. Z tem wszystkiem noc nadchodząca przymusiła go do odstąpienia. Po dwa razy usiłował jeszcze Czarniecki dobywać Głuchowa, które ani zewnętrznem utwierdzeniem, ani umiejętnością odpór czyniących nie będąc znakomite, zdawało się natrząsać z wojska naszego. Ale nakoniec król odebrawszy wiadomość, iż przybył poseł od cara z oświadczeniem pokoju, i że nowe rozruchy wszczęły się na Ukrainie, kazał odstąpić od miasta, i ruszył z wojskiem ku Siewsku.
Nie pragnął niczego bardziej Jan Kazimierz, jako aby dokończył pomyślnie zaczętej wyprawy, i przyniósł pokój królestwu skołatanemu od dawna różnemi nieszczęśliwościami. Ale w pośród zamysłów jego, przeciwność której doznawał przez cały przeciąg panowania swego, odjęła mu tę podchlebną nadzieję. Najprzód bowiem wieść o Brzuchowieckim oczekującym wiosny z dwudziestą tysiącami Kozaków pod Niżynem będących, strwożyła go, nie tak łatwo i prędko obiecując mu pokój; przystąpiły prócz tego nowe rozruchy na Ukrainie, tudzież niedostatek gotowych legumin, i trudność ich przystawienia dla rzadkich młynów, a co największa, zbliżająca się wiosna, podczas której rozmrożone rzeki i jeziora trudną mu wystawiały przeprawę, co wszystko przewidując wodzowie, trwożyli się niebezpieczeństwem