Strona:Historya Stefana na Czarncy Czarnieckiego.pdf/134

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


na nie mimo nierównych sił i niesposobnego miejsca. Ta pomyślność dodając serca nieprzyjacielowi, ośmieliła go iż się dalej posunął, a napadłszy powtórnie na sześć pułków które Czarniecki wysłał na zwiady, z równą pomyślnością spotkał się z niemi. Przeprawiał się naówczas Czarniecki przez brody długie i trudne do przejścia, przeto chcąc sobie ubezpieczyć przeprawę, wysłał przodem rzeczone pułki, które nie mogąc się oprzeć większej sile nieprzyjaciela, cofnęły się nazad, ale Michał Kozubski wysłany im na pomoc, tudzież widok zbliżającej się reszty wojska, nietylko wstrzymał Moskalów w nacierani, ale nawet przymusił ich do ucieczki. Gnali nasi uciekających przez dwie mile, i odebrali nazad jeńców zagarnionych w potyczce z Protaszewiczem, pomściwszy się śmierci Łuszczewskiego, Skorupskiego, Połuskiego i ranionych śmiertelnie Marchockiego i Czeskiego, którzy w ostatniej potyczce obskoczeni zewsząd od nieprzyjaciela, chwalebną waleczności krew swoją wylali za ojczyznę.
Tymczasem Czarniecki aby korzystał z trwogi nieprzyjaciela, tudzież pomyślności, którą los zdarzył naszym, posłał natychmiast do hetmana zapraszając go, aby się z nim złączył, i uderzył wspólną siłą na obóz Chowańskiego, sam zaś nie czyniąc żadnej zwłoki, zbliżył się ku nieprzyjacielowi gdy świtać poczęło. Pragnął z serca Chowański, aby zatarł jak najprędzej niesławę przegranej pod Połonką pomyślniejszą bitwą; ale obawiając się podobnego losu, tudzież strwożony niepomyślnością rozproszonego niedawno podjazdu, postanowił cofnąć się raczej z wojskiem, aniżeli ostatek sił swoich wystawiać na niepewność. Udając jednak jakoby miał ochotę do bitwy, wyprowadził z obozu jazdę, i wytoczyć kazał harmaty, ale gdy słońce słaniać się zaczęło ku zachodowi, cofnął się nazad do obozu, rozstawiwszy straż, i przez całą noc trzymając wojsko w gotowości do boju. Stali także nasi przez całą noc pod bronią, czekając na przybycie hetmana, gdy tymczasem w kilku miejscach rozłożony ogień w obozie nieprzyjacielskim okazywać się zaczął, i dawał różnie do myślenia naszym. Rozumiano najprzód słysząc brzmienie które się