Strona:Historya Stefana na Czarncy Czarnieckiego.pdf/128

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


przywiązani do panowania obcego aniżeli do dawnego rządu, czynili trudność naszym łącząc się z nieprzyjacielem.
Widząc nakoniec nasi, iż bezskutecznie pracowali około dobycia miast rzeczonych, a co większa gdy odebrali wiadomość, iż Dołhoruki zbliżał się ku nim, odstąpili od oblężenia, i złączyli się z sobą o milę od Mohylowa. Ale czekając nadaremnie nieprzyjaciela, postanowili złączonemi siłami kusić się jeszcze o dobycie miasta, i podstąpili z wojskiem pod Mohylów. To powtórne oblężenie było niepomyślne dla naszych. Moskale pod wodzem Morozowem trzymający straż w mieście, czynili częste wycieczki, a jak tylko pułki nasze dawać zaczęły odpór, cofał sie nazad nieprzyjaciel, korzystając zawsze z pierwszego napadnienia. Żadnego dnia nie było bez utarczki, która się pospolicie kończyła na większej stracie naszych; osobliwie jednak dnia dwudziestego dziewiątego sierpnia porażeni byli nasi, ponieważ przeszło trzydziestu ludzi z pułków litewskich straż trzymających padło na bojowisku, a reszta zabrana była w niewolą. Los dostających się w ręce nieprzyjaciół, był srogi dla okrucieństwa. Naród moskiewski będąc naówczas dziczą nieznającą prawa ludzkości, wyrzynał bezbronnych jeńców, i rozmaitemi mękami które im wprzód zadawał, pasł oczy i dzikie serce. Chciał był hetman przykładem łagodności swojej pociągnąć Moskala do podobnego uczynku, odsyłając mu sto jeńców których miał u siebie; ale ten postępek nie nauczył go wzajemnej ludzkości, owszem wypędzając sromotnie z miasta przysłanych sobie jeńców, dał poznać przez to, iż nie odmieni dzikości serca.
Mając do czynienienia nasi z takim nieprzyjacielem, a osobliwie gdy dobywanie Mohylowa wiele już krwie i czasu kosztowało starał się Czarniecki odwieść hetmana od próżnego zamysłu, wystawując mu, iż było rzeczą próżną, bez piechoty, bez harmat, bez regularnego wojska stawić się przeciwko murom, ale stósownie do sił i zdatności żołnierza, w otwartem polu szukać dla siebie szczęścią. Dla tej przyczyny wzbraniał się pierwej (jak mówiliśmy) iść przeciwko Dołohorukiemu, który oprócz piechoty, harmat, i większej liczby wojska, bez-