Strona:Historya Stefana na Czarncy Czarnieckiego.pdf/127

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Odebrał tę wiadomość Jan Kazimierz będąc naówczas na nabożeństwie w kościele panien Sakramentek, i wprzód niż odpieczętował list Czarnieckiego, uwiadomiony ustnie o pomyślnej nowinie, padł na kolana przed ołtarzem dzięki czyniąc Bogu za otrzymane zwycięstwo, a lud wszystek napełniony radością, oddał chwałę najwyższemu przykładem króla po różnych kościołach, gdzie z tej przyczyny naznaczone były publiczne dziękczynienia.
Wojna z Moskwą w Litwie ciągnęła sie z tem większą ochotą naszych, im więcej serca dodawało im odniesione zwycięstwo. Po kilkodniowym spoczynku ściągnęli do siebie wodzowie rozstawione pułki, ale nie byli jednego zdania względem dalszej wyprawy. Hetman Sapieha obstawał przy tem, aby uderzyć na Dołhorukiego, którego pokonawszy, upadnie cała potęga wojska nieprzyjacielskiego; Czarniecki zaś wiele trudności upatrywał w uskutecznieniu tego zamysłu: częścią dla miast obronnych Szkłowa i Mohylowa, w których nieprzyjaciel znajdował dla siebie obronę, częścią dla niedostatku piechoty, sądził ażeby ścigać Chowańskiego, za którym zapędzony żołnierz w granice moskiewskie, oddając wet za wet nieprzyjacielowi, przymusi go nakoniec, iż wyciągnie wojska swoje z Polski, i o swoim chlebie bronić się będzie musiał zwycięscy. Niepomyślny skutek przeciwnego zdania, jaki się dał potem widzieć, okazał iż zamysł Czarnieckiego był daleko lepszy. Niechciał jednak uporczywie obstawać przy nim Czarniecki, ale mając sobie za obowiązek dobrego obywatela, i powinność wodza, aby nie tracił czasu na próżnych sporach, z którychby mógł nieprzyjaciel korzystać, poszedł za zdaniem hetmana. Nim jednak ruszyło się wojsko przeciw Dołhorukiemu, uchwalili między sobą wodzowie, aby się odłączyli, i osobnym traktem idąc na nieprzyjaciela, ułatwili sobie trudne przeprawy będące w tych stronach. Sapieha udał się ku Szkłowu miastu osadzonemu strażą moskiewską, Czarniecki zaś poszedł ze swemi pod Mohylów; ale nadaremnie obydwa ci wodzowie kusili się o wzięcie tych miast, ponieważ sami nawet mieszkańcy przyuczeni do handlu z Moskwą, tym samym językiem mówiący, tych samych będący obrządków i bardziej