Strona:Historya Stefana na Czarncy Czarnieckiego.pdf/114

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


W takiej nieczynności zostając nasi, ostatnią nadzieję pokładali w Holendrach, od których spodziewał się elektor okrętów; tymczasem kazał elektor pozabierać jakie tylko być mogły statki zamrożone przy brzegach i opuszczone od Szwedów, które jak najusilniej starał się ażeby zdatnemi uczynił do przeprawy wojska. Na te żołnierz częstokroć dla rozrywki wsiadając, krążył około brzegów, a czasem dalej się posuwając, przynosił wiadomość o nieprzyjacielu stojącym na drugim brzegu kanału morskiego. Sam nawet Czarniecki będąc na ów czas nieczynnym dla niedostatku okrętów w którychby się przeprawił, wsiadł był na jeden z tych statków, z tą szczególnie myślą, aby zadosyć uczynił ciekawości swojej, przed doświadczenie jakiejkolwiek żeglugi po morzu. Do tej rozrywki przybrał był sobie Michała Kozubskiego starostę lityńskiego, i kilku innych z którymi żył poufalej, mając zamiast majtków czterdziestu ludzi z pułku Kobyłeckiego, którzy służyli na wojnie morskiej z Turkami, byli cośkolwiek wiadomszymi żeglugi. Najprzód blisko brzegów krążąc, gdy potem dalej się odsunął, a wiatr z tyłu coraz bardziej zaczął popychać statek, postrzegł jeden z majtków z wierzchołka masztu nieprzyjacielską flotę, i strwożył wszystkich niebezpieczeństwem. Ta trwoga nie była próżna, ponieważ pięć okrętów wojennych na których byli Szwedzi, krążyły po ciaśninie morskiej dla szpiegowania Duńczyków, łapiąc ich okręty z żywnością, lub te któreby przysłano dla przeprawy związkowego wojska. Niebezpieczeństwo na które się podał Czarniecki było te większe, im mniej zostawało nadziei, aby nasi cofnąć się mogli nazad przeciw wiatrowi. Wszyscy już mieli się za zgubionych, gdy Czarniecki wystawiając im hańbę i równe niebezpieczeństwo gdyby się poddać mieli, dodawał serca, i przekładał potrzebę odwagi, a mową swoją i przykładem tyle dokazał, iż każdy patrząc na wodza niezmięszanego tym przypadkiem, gotował się bronić, stając mężnie przy burtach okręt. Czarniecki stanąwszy na przodzie, rozkazał styrnikowi, aby popędzał okręt na te dwa nieprzyjacielskie, które wyprzedziły inne, czem Szwedzi zdziwieni, i rozumiejąc iż jest jakaś zdrada, zaczęli wolnieć w żegludze,